Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmiana wózków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmiana wózków. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 sierpnia 2013

Witamy na szerokich torach!

Jak przystało na pierwszy post, musi on być trochę "wprowadzający", organizacyjny, niczym pierwsze zajęcia na studiach. O co więc w ogóle chodzi z tymi tytułowymi szerokimi torami?
Każdy, kto przekraczał pociągiem naszą wschodnią granicę najprawdopodobniej zetknął się z pewnym ciekawym zjawiskiem - zmianą wózków w wagonach.  Polskie, i w ogóle europejskie (no, w większości krajów) tory mają szerokość 1435 mm, natomiast w krajach byłego ZSRR - 1520 mm, dlatego też potrzebna jest "przestawka". W poprzednim zdaniu napisałem prawdopodobnie, ponieważ są od tej reguły dwa wyjątki. Po pierwsze - z Trójmiasta do Kalingradu pociągnięty jest tor "normalny" (przez Rosjan nazywany wąskim, dlatego że dla nich "normalny" to 1520 mm) i można dojechać tam bez zmiany wózków. Po drugie - do połowy lat 90-tych ubiegłego wieku kursowały również pociągi pasażerskie po Linii Hutniczej Szerokotorowej (dzisiaj służy ona tylko do przewozu towarów i całkiem nieźle się trzyma) - prowadzącej ze Śląska przez Roztocze, Zamojszczyznę na Ukrainę. Tu z kolei można było się przejechać szerokotorową "stodołą" wprost po polskiej ziemi.
Z reguły pozostaje nam więc zabawa ze zmianą wózków. Możemy ją obserwować na stacji granicznej w Brześciu (Białoruś), Jagodinie (Ukraina) oraz... Przemyślu. Tak, tutaj "szerokie koła" zakładane są już po polskiej stronie. Swojego czasu pociąg z Warszawy do Wilna wyposażony był w system pozwalający na zmianę szerokości toru bez wymiany wózków, jednak zarówno kolejowe połączenie z Litwą jak i wagony przeszły już dawno do historii (PKP reklamuje teraz połączenie do Wilna z... dwoma przesiadkami po drodze). Swoją drogą ciekawe, że siatka połączeń międzynarodowych z naszego kraju wygląda w tej chwili tak żałośnie, że nijak ma się do stanu sprzed 20-30 lat, kiedy wyjechać za granicę było dużo, dużo trudniej. Ale to temat na inną opowieść...
Jak więc wygląda cała ta operacja przejścia na szerokie tory? W Brześciu robi się to tak: po przyjeździe na stację i kontroli granicznej pociąg zostaje wycofany do hangaru. Następnie dzielony jest na pojedyncze wagony. Zostają odkręcone wózki. Po obu stronach znajdują się podnośniki, które bardzo powoli i delikatnie podnoszą wagony do góry, na wysokość mniej-więcej 2 metrów. Wózki "normalne", zwane też "wąskimi" odjeżdżają i po chwili pod wagonami pojawiają się wózki "szerokie", zwane też "normalnymi". Wszędzie kręcą się panowie w pomarańczowych kamizelkach, po chwili wagony niespostrzeżenie opuszczają się na dół, stają na swoich nowych nogach, wszystko jest przykręcane, dokręcane i... witamy na szerokich torach! :) Dodać trzeba, że cała ta procedura odbywa się z pasażerami na pokładzie, a podnoszenie, opuszczanie i przykręcanie odbywa się tak powoli i delikatnie, że jest właściwie nieodczuwalne i niezauważalne. Czuje się tylko, kiedy pojedyncze wagony są znowu złączane do kupy, to już zależy od wyczucia pana manewrowego... ;)
Na deser kilka zdjęć ilustrujących opowieść:





PS. Szerokie tory to tak naprawdę tylko metafora. Nie będę tu roztrząsać technicznych szczegółów związanych z kolejnictwem w krajach byłego ZSRR. Szerokie tory - to po prostu wszystko co wiąże się z tym, co czeka na nas za wschodnią granicą. Miejsca, ludzie, sposób życia i myślenia... W tym miejscu - z uprzywilejowaną pozycją dla podróży :)